sobota, 31 października 2009

środa, 28 października 2009

poniedziałek, 26 października 2009

Jesień...życia



Jesień...życia,
Droga...życia,
Proza...życia,
Nie ma życia bez śmierci,
Nie ma śmierci...bez życia.

czwartek, 22 października 2009

Obiecane Konfliktowej Agregacje

Aż mnie mile zaskoczyła słowność Konfliktowej. Ona jak obieca to obieca !!! Zapomnieliśmy że obiecywała i co obiecywała, ale nie, ona pamięta i obietnicę spełnia. Ród ludzki ma jednak swoich bohaterów po jasnej stronie mocy ;)))
A obiecała, pod wpływem fotografii do posta z 4 marca 2009, i komentarza pod nim niejakiego Abnegata, ni mniej ni więcej, tylko napisać post alternatywny do cyklu Agregacje.
Cykl Agregacje jest jak "kurze strumphose aus bundeswehr" ale po długiej przerwie znowu fastrygujemy i doczekamy dnia gdy będzie już tak długi jak spodnie w stylu "woda w piwnicy".
Wszystko to jest zaplątane jak liny, dżdżownice lub kupa ośmiornic, ale...pewnie się znajdą tacy co skumają. Agregat jeszcze nie skumał, ale go znam, jemu zawsze to z trudem przychodzi. Za to jak już skuma to ho ho, cieszy się jak dziecko z chwili olśnienia, bo wie, że za chwilę zapomni i znowu będzie musiał główkować.
_
Poniżej wstawiona fotka, która natchnęła Konfliktową do Agregacji w formie posta alternatywnego, a komentarz Abnegata jeśli chcecie musicie sobie sami przypomnieć wracając do starego posta TU.
Alternatywny post Konfliktowej, pod wymownym tytułem

Hmm!
_
Hmm…, konfliktowa od dawna podejrzewa, że w internecie to się wszyscy choć odrobinę autokreują.
Na mądrzejszych, inteligentniejszych, dowcipniejszych.
Ot, taka sobie nieszkodliwa słabostka.
_
Konfliktowa przymyka na to łaskawie swe oko.
Bo jest wspaniałomyślna i wyrozumiała ;)
Konfliktowa nie będzie przecież pozostawać w tyle. Też musi się nieco wykreować.
_
Ale dziś bez owijania w bawełnę.
Dziś kawa na ławę.
_
Jeżeli konfliktowa ma kosmate myśli, to je ujawnia.
Nawet publicznie.
_
Ma konfliktowa skojarzenie z seksem grupowym ( tak jak Abnegat), to nie będzie wpierać sobie i innym, że fotka kojarzy się jej ze skotłowanymi sznurkami od mopa na przykład.
Bo to by była nieprawda.
_
Na fotce to się kotłuje, ale od emocji.
I konfliktowa dostrzega nań te rozbuchane żądze, to napięcie, tę wyuzdaną rozkosz.
_
Przyjrzyjcie się, naprawdę nie zorientowaliście się, że błękitni jeszcze sięgają orgastycznego nieba, a granatowi już sięgają po papierosa?
No nie uwierzę!
_
I pamiętajcie, co rzekł Woody Allen :
„Sądzę, że seks między dwójką ludzi jest rzeczą piękną.

Między piątką jest fantastyczną”.
;))))))

środa, 21 października 2009

Wrota Piekieł - Na Piaskach

Jak ładnie wszystko do siebie tutaj pasuje. Nazwy ulic dobrze wybrane. Odnowiona fasada jest od strony Targu Drzewnego a obskurne zaplecze od strony Na Piaskach. Z jednej strony targ próżności, który płonie łatwo jak kupa drewna a z drugiej takie to pewne i stabilne jak domy budowane na piaskach.
Siedziba naszych gdańskich gadzinówek czyli Dziennika Bałtyckiego i Wieczoru. Dawna hala drukarni od tyłu zamieniona na obskurny parking, ziejący wieczorną pustką i ciemnością jak wjazd w czeluści nieprawości i piekielnych pokus. Właściwie to nie wiem czy gadzinówki jeszcze się ukazują pod starymi tytułami. Zmiany były, zdaje się, że jakiś niemiecki wydawca to kupił, ale to nie jest istotne.
Wrota piekieł otworzyły się generalnie jakiś czas temu szerzej przed mediami szeroko pojętymi. Króluje sensacja, plotkarstwo, afery, dupo lizusostwo kręgom wpływowym (nie tylko czarnym), bylejakość, reklama, celebrysizm (odmiana tumiwisizm) itd.
Przewalić temat, oprawić hutliwie, sprzedać, zapomnieć, pogonić coś nowego. Szybciej, mocniej, głębiej w błoto.
Wrota piekieł. A ludzie żyć już prawie nie potrafią, bez telewizji, pism kolorowych, stacji komercyjnych. Ta ma grzywkę na lewo, ta ma butki do pół łydki, tamta sobie sukienkę przydepnęła. Tęsknię za treścią niebanalną lub choć mniej banalną, którą kiedyś łatwiej można było znaleźć w telewizji, czy w prasie, w mediach generalnie. Teraz trudno wyłapać coś ponad banał lub politykę. Telewizor zlikwidowałem w domu dobre 10 lat temu. W radio słucham trójki ale coraz trudniej mi przy tym wytrwać ze względu na monotonię tematów wiadomości i nachalność reklam. Praktycznie to samo wałkowane w kółko, jak by powiedział Abnegat, ad mortem defecatam. Do tego warszawocentryzm osób prowadzących. Jak pada śnieg to w całej Polsce wg. wiadomości, choć w Gdańsku deszcz i sztorm i ani płatka śniegu. Jak w warszawce szaruga to na całą Polskę, choć u nas np. słonecznie. Jak piłka nożna to nic poza nią choć wszyscy wiemy, że lepiej byłoby na ten temat akurat spuścić kurtynę milczenia. Igrzyska i suchy chleb dla gawiedzi.
Nie wiem czemu media uznały, że mamy naród idiotów i dostosowały do tego swój poziom?
A może odwrotnie, idioci trafili do mediów i taki poziom kreują?
Wrota piekieł.

wtorek, 20 października 2009

poniedziałek, 19 października 2009

niedziela, 18 października 2009

Turistas (po gdańsku - stonka)



Czemu stonka? Pojawia się sezonowo, masowo i wyżera wszystko co da radę dorwać (w sklepach). Teraz są takie czasy, że w sklepach jest na szczęście więcej niż stonki dadzą radę wyżreć.
Osobliwie to określenie pasowało do grup kolonijnych. Jak to się wyroiło do miasta to przejść się nie dało! Latem gdy pogoda się psuła to stare miasto korkowało się pieszymi jak dojazdy do trójmiejskiej obwodnicy autami w godzinach szczytu.

sobota, 17 października 2009

Horoskopy

Opowiadał mi niedawno przypadkowo spotkany człowiek, który obijał się w jakiej redakcji gazetowej, że była u nich zasada, że ten kto sią spóźnił do pracy, pisał horoskopy do najbliższego wydania.
Tutaj pewnie jest podobnie z papużką, co wyciągnie to będzie pasować.
Nie trzeba być jasnowidzem, żeby przewidzieć horoskop dla samej papużki. Albo przeziębienie albo ciepła klatka. Nie ma innych opcji w tych okolicznościach przyrody.

piątek, 16 października 2009

czwartek, 15 października 2009

środa, 14 października 2009

poniedziałek, 12 października 2009

Jesiennie *

~(;-))))) uwaga objaśniam niejasne choć to nie jest zagadkowa niedziela

niedziela, 11 października 2009

niedziela, 4 października 2009

J&D*

J&D


Julita i Darek. Wczoraj wzięli ślub.
Paczka klasowa po 30 latach od matury.
Ech te spotkania klasowe po latach.

czwartek, 1 października 2009

Oset

Kupiłem.
Praktycznie niepijący, kupiłem dziś żubrówkę, sok jabłkowy, nalałem sobie i piję sam do ekranu kompa.
Kupiłem nową płytę Kayi pod wpływem tekstu jej tytułowej piosenki. Piję żubrówkę i słucham słów. Słucham słów choć dla mnie to pewna trudność. Wychowany na Pink Floydach w wieku gdy słów nie byłem w stanie zrozumieć, zwykle słyszę tylko muzykę a głos stanowi jakby tylko dodatkowy instrument. Tytułowe słowa Kayi dziś wyjątkowo trafiają w moje myśli.
I wściekły dziś jestem i zrezygnowany. I wysokie ciśnienie i dół.
Człowiek dla innych nic nie znaczy ponad to co może im dać lub ofiarować.
Gdy nie ma lub nie chce mieć nic do zaoferowania, przestaje się liczyć, znika, robi się niewidzialny, nieważny, przeźroczysty. Szyba. Bezdomność w świecie myśli i uczuć.
Jego własny czas, chęci i potrzeby są niczym dla innych. Bez znaczenia, nieważne.
Jeśli komuś się wydaje, że znalazł swoje miejsce na ziemi to znaczy, że mu się wydaje. Oby jak najdłużej żył złudzeniem. Wyjątki potwierdzają regułę.
Nieważny jest stan faktyczny tylko brak mojej wewnętrznej zgody na takie reguły gry.
Rosnące poczucie bezsensu. Od dawna.

Oset na polu życia.
Chwast tolerowany jest tylko na ugorze.
Dziś kupiłem i piję.
Blog Widget by LinkWithin