niedziela, 30 sierpnia 2009

Miss X

Komu wody?
Wciąż obfite źródło bije.

wtorek, 25 sierpnia 2009

Maratończyk 3

To był XV Maraton Solidarności, na którego starcie 15 sierpnia stanęło 630 zawodników. Bieg przecina miasto na pół, ponieważ biegacze, biegnąc bardzo rozciągniętą stawką od Gdyni na Westerplatte i zawracając ponownie do centrum Gdańska by wbiec na metę na Długim Targu, zajmują główną arterię trójmiejską między Gdynią a Gdańskiem i parę innych dość ruchliwych dróg.
Zrobiłem fotografie kilku biegaczy z końca stawki. To był dopiero 15 km (z 42,195 km całości), punkt medyczny i odżywczy przy hali Oliwia. Podczas gdy ja fotografowałem końcówkę stawki, gdy ostatni zawodnik mijał punkt przy hali Oliwii na 15 kilometrze o godz. 11.56, finisz czołówki spodziewany był zaledwie 15 - 20 minut później na Długim Targu. Ogromna różnica!
Co więcej start w Gdyni odbył się o godz. 10.00, więc przebiegnięcie 15 km zajęło ostatnim zawodnikom praktycznie 2 godziny. Nie wiem jak długo do mety biegli najwytrwalsi z nich. Gdyby utrzymali dotychczasowe tempo to i tak czekały ich min. 4 godz. biegu. WOW!
Odwaga, wytrwałość, siła woli i zdrowie mimo podeszłego wieku wielu z nich. Iron ludzie.

sobota, 22 sierpnia 2009

piątek, 21 sierpnia 2009

Maratończyk 1

Jeszcze nie tak stary i wciąż jednak jary!

Stary grzyb

Jeszcze nie tak stary i wciąż jednak jary!

sobota, 15 sierpnia 2009

śliweczki vs. silna wola

Te śliweczki przysłała Emilii w ramach niewielkiego konkursu z jej bloga.
Bardzo dziękuję, są rewelacyjne!
Przy okazji naszła mnie refleksja związana z silną wolą, którą np. Abnegat prezentuje w kwesti dżimowej i jogingowej. Efekty widać na jego ostatnich zdjęciach z Amsterdamu. Jest środek lata a ten misiek wygląda jak po wyjątkowo długim śnie zimowym bez dostępu do spiżarni. Agent Spec. Ptyś musi przy nim się przyzwyczaić teraz do nowego dzwięku - świstu powietrza rozcinanego przez smukłą fugurę jaką teraz ma Agent Ltd. Abnegat.
Moja silna wola za to, objawia się z pełną konsekwencją w wyjątkowej niechęci nawet do myśli dżimowych czy pływalnianych. Rower konsekwentnie wisi na haku a rolki kurzą się w szafie. Nie ma kwestii iść czy nie. Nawet nie ma myśli o tym! ;)
Za to w konfrontacji ze śliweczkami od Emilii moja silna wola w zatwardziały wręcz sposób milczy. Ubywa w związku z tym śliweczek, bardzo szybko ubywa. A że śliweczki są prima i równowaga między czekoladą a śliwkową zawartością zbalansowana jest prawidłowo, nie mam co liczyć na zwykły odchudzający efekt po ich spożyciu w nadmiarze.

poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Reje





Siedow to do niedawna największy na świecie żaglowiec. Najwyższe reje świata. Zawinął w tym roku do Gdyni w ramach zlotu żaglowców. Dostał miejsce na samym końcu kei, bo chyba tylko tam się mieścił.
Trzeba chwilę się zastanowić, żeby zdać sobie sprawę jak wysokie są naprawdę jego maszty. Najwyższy ma 58 metrów. Przełóżmy to na skalę odniesienia jaką znamy. Kto z Was chciałby wspinać się po wantach, wiązanych z lin w drabinki, szarpanych przez wiart, na chwiejący się gwałtownie na wszystkie strony... 10-cio piętrowy wieżowiec?! Tak, tak, to jest tak wysoko. A na górze trzeba wleźć na reję, stąpając po pręcie zawieszonym pod nią, trzymając się czego się da, będąc jednocześnie jak drobina na wielkim wahadle zataczających gwałtowne łuki masztów i jadących poziomo rej w miarę ich brasowania. A teraz proszę puście się tego czego się trzymacie, bo przecież ręce są Wam potrzebne do pracy przy żaglach! Jazda bez trzymanki!
Na pierwszym ujęciu, Siedow stoi na samym końcu, za naszym żaglowcem Fryderykiem Chopinem. Też nie mały, pod rufą Siedowa wygląda jak żaglóweczka. Taka nieduża - tylko 6 rej na maszcie głównym. U Siedowa pewnie też tych rej nie ma więcej na pojedynczym maszcie ale za to jakie płachty żagli na nich wiszą, jakie odległości między rejami muszą wypełnić.
Pal licho, że Siedow to ruski żaglowiec (buchnięty Niemcom po wojnie), ale to kawał krypy pod żaglami jest i dobrze, że możemy coś takiego oglądać na falach.

niedziela, 9 sierpnia 2009

Nawigacyjna


Podczas gdy nocna wahta nawet w porcie ma prace przy żaglach, w kabinie nawigacyjnej praca też się nie kończy. żaglowiec sam nie płynie, a do tego jeszcze nie w lini prostej do celu. Wpływ wiatru, pogody, szlaków żeglugowych, głębokości akwenów, pływów i prądów wodnych itd ma znacznie większe znaczenie niż w przypadku normalnych statków. Znacznie więcej jest czynników, które z jednej strony należy brać pod uwagę a z drugiej strony są one trudne do przewidzenia i określenia dokładnie.

sobota, 8 sierpnia 2009

wieczory

wakacyjne nastoletnie wieczory rozmazane, rozmyte i spłukane w fontannach piwa.

piątek, 7 sierpnia 2009

zaskoczenie

Wydawało mi się, że poczułem miętę.
Błysk w oku, chrapy rozwarte, tętno przyspieszone.
A to tylko dojrzała bazylia była.
Dobrze, że nie kocimiętka.
Z bazylią w jednej rodzinie jasnotowatych są.
Mam jasność teraz.
I choć lubię też pikantne dania, ekstrawagancko serwowane, mięta jakość szczególnie mi pasuje i to nie tylko w herbacie.
No i po herbacie.

czwartek, 6 sierpnia 2009

Synonim...

...do słowa marynarz?
Na pewno poczucie humoru.

środa, 5 sierpnia 2009

Nocna wahta



Na żaglowcach, nawet nocna wahta w porcie ma prace przy żaglach.

wtorek, 4 sierpnia 2009

Grossherzogin E.

No jak do cholery można tak nazwać żaglowiec?
Rozumiem samo imię, piękne choćby przez fakt, że tak na imię ma moja mama. Ile Elżbiet mogło by się z takim żaglowcem utożsamiać, dzielnie brnąc przez sztormy życiowe do bezpiecznego portu.
Ale tytuł przed imieniem? I do tego tak brzmiący w oryginalnej pisowni?!
Nic dziwnego, że o takim żaglowcu jest cicho. No który dziennikarz, a już na pewno sportowy, jest w stanie sprostać choćby krótkiej notce sprawozdawczej z podróży takiego żaglowca?
Dobrze, że to nasza Pogoria straciła przy Szwecji w sztormie wszystkie maszty. Można było normalnie o tym napisać.
A gdyby to spotkało Grossherzogin E.?
"W pułapce niegościnnych szwedzkich szkierów, powalona i przygnieciona brutalnym sztormem, piękna Grossherzogin E. uległa nawałnicy, zerwała oplatające ją więzy olinowania i straciła wszystkie maszty. Biel jej opadłych na wzburzone fale żagli została skalana solą morskiej piany"
No kto puści coś takiego do publikacji? Co z powagą majestatu?
To jak cytat z humoru zeszytów w stylu starego Przekroju: "Kończ Waść wstydu oszczędz...powiedziała Oleńka bo była panną cnotliwą a nie użytą".

sobota, 1 sierpnia 2009

Powstanie

Godz 17.00, godzina W. W Gdańsku też wyją syreny.
Powstanie warszawskie - rocznica rozpoczęcia.
Zginęło 180 tys. warszawiaków.
_
Kim jesteś dziś, oni byli kiedyś.
Kim dzisiaj są, ty kiedyś będziesz.
_
(inskrypcja z Kaplicy Kapucynów kościoła Santa Maria Della Concezione w Rzymie)

Fetowicze



Od niepamiętnych czasów ludzkość przechodzi proces rozwoju kulturowego(...) Procesowi temu zawdzięczamy to, co w nas najlepsze, a także znaczną część tego, co powoduje nasze cierpienia.
Sigmund Freud
Blog Widget by LinkWithin