czwartek, 26 listopada 2009

Barka mieszkalna


Lokalizacja: Gdańsk, Rudniki, Płonia Mała, Czarna Łacha, ul. Tarcice.
A podobno w Polsce nie ma barek mieszkalnych. Za to są przepisy, wg. których takich barek praktycznie nie powinno być. Trzeba mieć stały meldunek w mieście, bo barka adresu nie dostanie, nikogo na niej nie zameldują. Musi być na niej zatrudniony min. jeden człowiek z książeczką i uprawnieniami marynarza itd. ble, ble, ble. Bo w myśl naszego prawa barki mieszkalne, nawet bez silnika, zacumowane na stałe, są traktowane jak normalne statki i muszą spełniać wszelkie wyśrubowane wymagania dotyczące prawdziwych statków. Czysty absurd. A jak malowniczym są rozwiązaniem i jak potrafią podnieść walory estetyczne miast wiedzą wszyscy, którzy choć raz byli w Amsterdamie, Paryżu, Kopenhadze....
Barka ze zdjęcia jest w tym miejscu zacumowana nie wiem jak długo. Dłużej niż żyję zapewne. Pamiętam ją od kiedy tam zaczęliśmy jeździć do klubu żeglarskiego, czyli minimum 30 lat. Znam właściciela, nawet kiedyś lata temu oglądałem jej wnętrze. Nic nadzwyczajnego. Betonowy kadłub. Na nim zbudowana konstrukcja z belek drewnianych. Czyli tak naprawę, wg dzisiejszych standardów bardziej barak niż dom szkieletowy. To było mieszkanie biednych ludzi. Woda bieżąca i prąd podane z brzegu. To wszystko, można mieszkać. Owszem pływa to w sensie unosi się na wodzie, ale nie przemieszcza się po wodzie od kilkudziesięciu lat.
Lokalna legenda głosi, że na barce mieszkała samotna starsza pani. Jakoś wiązała koniec z końcem. Aż jakiś lokalny młodzian, pod wpływem majaków wypłukanej tanimi jabolami chorej wyobraźni o skarbach babuleńki zgromadzonych z regularnie odbieranej mizernej renty czy emerytury, napadł ją, dręczył i wreszcie zabił grosza nie dostawszy. Bo babcia nie miała pieniędzy. Zabrał jej drań jedyne co jeszcze miała, życie.

8 komentarzy:

abnegat.ltd pisze...

Miala Babcia, miala
uboga recine
przylazl do niej Franek
co byl sk.synem

Miala Babcia zloto
i zlota obroze
utopil ja Franek
w pobliskim jeziorze

Miala Babcia, miala
wielkie skarby przecie
teraz straszy dzieci
na kolonii w lecie

Miala Babcia, miala
zloto i kamienie
teraz sie przyglada
kwiatkom nad strumieniem

oj dana

(KK) pisze...

Podobno we Wrocławiu toczyły się jakieś zacięte walki o meldunek na barce w ramach "odwracania miasta twarzą do rzeki". Tak mi coś dzwoni, ale nie wiem, czy dobrze. Nooo i reumatyzm tam gwarantowany... ;)

Zadora pisze...

jedna od niedawna podobno pływa w Warszawie. http://wyborcza.pl/1,76842,7170703,Pierwsza_barka__M_2_na_Wisle.html

kiciaf pisze...

Któraś powieść Wartona dotyczyła barki mieszkalnej, a raczej procesu stworzenia tam domu, ale tytułu nie pomnę w tej chwili.

thalie pisze...

domek na wodzie :) bardzo, bardzo, bardzo miły plan :)

Zadora pisze...

pewnie Kiciaf chodzi o "Dom na Sekwanie". Whatron przez wiele lat mieszkał na barce w Paryżu. Nie czytałem tej jego książki, może powinienem wrócić do jego powieści, odświeżyć i poczytać pozostałe? :) Pomyślę o tym innego dnia.
http://pl.wikipedia.org/wiki/William_Wharton

abnegat.ltd pisze...

Nie polecam.
"Skonczyly sie gwozdzie. Hm, musze jechac do mista. Na szczescie sklep byl otwarty. Kupilem gwozdzie. Jedne dlugie a drugie niedlugie. Poniewaz kupilem gwozdzie..."

Zmeczyl mnie. Poza "Tata" i "W Ksiezycowa..." reszta jest meczaca. Nawet "Ptasiek". A "Spoznieni kochankowie" jakos zakonczyly moje fascynacje Whartonem.

Mamert R pisze...

Babcia miała pieniądze, a młodzian o tym wiedział, tyle że ich nie znalazł (były przyklejone pod stołkiem). Po śmierci babci, mój dziadek ją odkupił od syna tej babci (byli kolegami) i przekazał wujkowi, a gdy ten wyjechał do Niemiec przekazał mi. Barka została przeze mnie sprzedana w 1996 lub 1997 roku obecnemu właścicielowi. Z ciekawostek to mogę powiedzieć, że barka przed wojną była zacumowana w okolicach ul.Jaglanej, a moja rodzina chciała ją tam spowrotem zaholować, niestety nie było nas stać na przegląd barki w stoczni. Z tego co wiem obecny właściciel ma duże problemy prawne z tą barką.

Blog Widget by LinkWithin