
Pod wieczór, gdy wąskie uliczki z wolna wypełniają się ludzmi, leniwe powietrze niesie zapachy grilowanych specjałów. Gdy krata wreszcie się rozsuwa, wprost z grila można kupić to o czym powonienie informowało nas już dawno a ślinianki przywitały wzmożoną pracą. Podchodząc jesteśmy już gotowi do sięgnięcia po portfel, byle szybko, niech brzuch już nam tak nie burczy a ślina nie plami kołnierzyka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz